środa, 22 lipca 2009

Blogi

Czy blogi sa groźnie?
autorem artykułu jest Maciej Rogacki
Taka rekomendacja znalazła się w raporcie Parlamentu Europejskiego, który przyjęła na początku czerwca komisja kultury.
Choć sprawa nie została jeszcze przegłosowana przez cały parlament, już wzbudziła emocje. Niektórych oburza, że europosłowie próbują regulować sferę, której wielką zaletą jest właśnie to, że jest całkowicie niezależna.
Blogi może prowadzić każdy, kto ma dostęp do sieci. Niektóre dotyczą poważnych kwestii i są źródłem informacji z miejsc, gdzie nie docierają zwykli dziennikarze lub gdzie obowiązuje cenzura.
Gdy Amerykanie atakowali Irak, światowy rozgłos zdobył bloger ukrywający się pod pseudonimem Salam Pax, który opisywał życie w Bagdadzie. Inne dotyczą mniej lub bardziej poważnych dziedzin - od kuchni po seks - lub są dowodami grafomańskiej pasji autorów. Własne blogi prowadzą zwykli obywatele, politycy, a nawet firmy.
Właśnie kwestia autorstwa blogów wzbudza obawy eurodeputowanych.
"Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów, by jasne były zawodowe i finansowe interesy oraz odpowiedzialność ich autorów i wydawców" - napisali w raporcie "O koncentracji i pluralizmie mediów w UE".
- Popieram pluralizm mediów, szczególnie nowych mediów, których część stanowią blogi. Chciałabym jednak, by było jasne, kto za nimi stoi - wyjaśnia "Gazecie" autorka raportu, estońska socjalistyczna eurodeputowana Marianne Mikko, była dziennikarka. - Celem blogów jest pokazywanie prawdy, lecz niektórzy pod fałszywym nazwiskiem mogą kogoś oskarżać czy poniżać - tłumaczy.
- Blogerów nie można automatycznie uznać za zagrożenie. Proszę sobie jednak wyobrazić sytuację, gdy grupy interesu czy ktokolwiek inny wykorzystuje blogi, by promować swoje przesłanie. Blogi to skuteczne narzędzie, są zaawansowaną formą lobbingu - zgadza się z nią niemiecki liberalny eurodeputowany Jorgo Chatzimarkakis.
Eurodeputowani nie określili, w jaki sposób blogi miałyby być znakowane i czy prawdziwość deklaracji nadzorowałaby jakaś instytucja.
- Szczegóły pozostawiam profesjonalistom - podkreśla eurodeputowana Mikko. Jej zdaniem jakieś rozwiązanie tej kwestii powinna zaproponować grupa naukowców, którą Komisja Europejska powołała, by zbadali pluralizm europejskich mediów. Ma przedstawić swoje wnioski pod koniec roku.
Niektórych takie pomysły oburzają. "Umiesz czytać? Umiesz myśleć? Umiesz sam oceniać? Uważasz, że tak. Niestety, nie. Tak naprawdę jesteś bardzo głupi i nie umiesz oceniać sam. Tak przynajmniej twierdzi Parlament Europejski" - napisał na swym blogu Bruno Waterfield, korespondent brytyjskiego dziennika "Daily Telegraph" w Brukseli. "Parlament Europejski debatuje, czy blogerzy mający ukryte złe intencje powinni być kontrolowani. My możemy się nie denerwować. Nasze intencje są jawne. Jesteśmy pełni złych intencji wobec UE i jej wielu popleczników" - stwierdzili autorzy innego brytyjskiego blogu "EU Referendum".
Parlament Europejski nie jest jednak jedynym, który dostrzega problemy wynikające z rosnącego wpływu blogów. Brytyjskie Narodowe Stowarzyszenie Dziennikarzy opracowuje właśnie kodeks postępowania, pod którym będą mogli podpisywać się blogerzy, a w zamian otrzymywać specjalne oznaczenie.
Blogi stały się popularne dopiero w ciągu ostatnich kilku lat. O tym, jak wielka jest ich siła oddziaływania np. na tradycyjne media, świadczą opublikowane właśnie wyniki sondażu na zlecenie Oriella PR Network. "Wpływ blogosfery na europejskie dziennikarstwo jest wyraźny. Prawie jedna czwarta dziennikarzy regularnie cytuje dziś blogi w swych artykułach. Jedna trzecia twierdzi, że wykorzystują blogi do zbierania informacji do artykułów. Jeszcze trzy lata temu takie praktyki były nieznane" - napisano we wnioskach.

--
www.centrumblog.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 10 lipca 2009

Michael Jackson

Michael Jackson nazwany królem popu. Jego kariera muzyczna rozpoczęła się w wieku kilku lat, gdy śpiewał z braćmi w zespole Jackson. Ale tak naprawdę świat o nim usłyszał po premierze piosenki Billi Jean, wchodzącej w skład Thrillera. Teledyski, które promowały ten album a szczególności 12 minutowy Thriller weszły na stałe do historii muzyki. Teledyski, Jacksona to prawdziwe filmowe produkcje o budżetach niejednego filmu fabularnego. W sierpniu 2009 roku Michale Jakson miał powrócić na scenę, bilety na jego koncerty zostały wyprzedane, nigdy jednak już nie zobaczymy jego nowego wizerunku oraz nie usłyszymy jego śpiewu na żywo. Pozostaną jego płyty, teledyski i wspomnienia tych, którzy go znali lub tylko słyszeli jego muzykę. Cokolwiek by o nim napisać to tak naprawdę liczy się jego wielki artyzm i to na zawsze pozostanie wielkie i będzie mieć swoje miejsce obok Beatlesów, do których utworów Jackson wykupił kiedyś prawa, Presleya, z którego córką zawarł związek małżeński. Tak oto znalazł się w tym doborowym towarzystwie. Biografia Mchaela Jacksona w formacie PDF, teledyski na stronie
http://www.jakson.netau.net/

wtorek, 7 lipca 2009

Przyszłość internetu

Internet jest ciągle wielką bazą danych, czyli jest tam tylko to, co ktoś wcześniej tam umieścił. Baza ta ciągle się powiększa, ale czy kiedykolwiek uda się zamieścić w Internecie całą wiedzę, czyli wszystkie książki, zabytki, miejsca geograficzne myślę, że jest to syzyfowa praca i Internet podobnie jak inne media nigdy nie będzie odzwierciedlał całego prawdziwego życia na ziemi zawsze będzie tylko relacją mniej lub bardziej obiektywną. Mnie się marzy Internet bez barier czasu i wolny od jakichkolwiek dziennikarstwa, jeżeli sobie tego nie życzę.

Oglądając mecz chciałbym mieć możliwość widzenia tego, co widzi piłkarz, gdy strzela na bramkę, gdy go faulują albo, gdy ściskają koledzy po strzeleniu gola. Może ciekawsze by było gdyby można było wybrać dowolnego zawodnika i z jego perspektywy brać udział w meczu. Technicznie nie jest to chyba jeszcze możliwe ze względu na stabilizacje obrazu, który skał by po całym ekranie wraz z każdym krokiem piłkarza. Ale myślę, że przekaz internetowy mógłby w te stronę iść, z czasem techniczne rozwiązania skaczącego obrazu się znajdą. Dlaczego tak uważam? Bo Internet to bardzo osobiste medium, z którym obcuje się sam na sam z komputerem czy laptopem, dlatego oglądanie relacji sportowych z osobistej perspektywy sportowca wydaje się jak najbardziej na miejscu. Ale gdzie, musiałaby być kamera, żeby nie przeszkadzała czy nie uległa awarii po faulu na zawodniku? Mnie się wydaje, że cała koszulka zawodnika powinna być taką zdalną kamerą, aby obraz był dostępny z jak najszerszej perspektywy, ale tylko w zakresie, jakim widzą oczy, czyli prawie 180 stopni. Kolejnym problemem jest jakość obrazu, aby taką relację dało się oglądać obraz musiałby być naprawdę wysokiej jakości a więc wysokiej rozdzielczości z zachowaniem pełnej kolorystyki.
Oczywiście są już takie próby przekazu z kamery na bolidach, czy na kasku narciarza, ale jest to obraz bardzo kiepskiej jakości i na pewno nie o taki przekaz mi chodzi. To musiałoby mieć coś wspólnego z grami komputerowymi tak jak np. gra Tomb Rider, gdzie widzimy obraz, prawie tak jak go widzi go bohaterka gry Lara Croft.

Podsumowując od przekazów sportowych czy z innych dziedzin oczekuję czegoś innego niż oferuje telewizja czy gazeta. A połączenie tych wszystkich mediów na jednej stronie internetowej też niewiele zmienia, choć jest niewątpliwie najczęstsza formą internetowego przekazu. Internet musi zacząć tworzyć własne media, które nie będą konkurencją na dla telewizji czy czasopism. Na razie Internet czerpie z tych mediów ich formę przekazu albo wręcz kopiuje gazety, filmy czy muzykę, co jest powodem nieustającego konfliktu między tymi mediami poprzez łamanie ich praw autorskich, a ofiarami tego konfliktu padają niczemu niewinni internauci, którzy pobierają na swój komputer media dostępne na stronach internetowych. Bo przecież najłatwiej dopaść Tuska, czy Pawlaka, który sobie ściągnie film, bo nie ma czasu pójść do kina, bo jest bardzo zapracowany. A o wiele trudniej dopaść anonimowego ukrywającego się po wieloma IP pirata, który skopiował film z DVD a potem wgrał go na RAPDISHARE w formacie RMVB, albo, co najgorsze wziął aparat cyfrowy do kina i nagrał cały film wraz z napisami siedząc w kinie. Złodziej, bandzior, takiego do kryminału na kilkanaście lat niech sobie w więzieniu ściąga filmy, muzykę i gazety w PDF. Albo wlepić mu za to kilka milionów grzywny niech się do końca życia się nie wypłaci za tą MP3, którą miał na swoim dysku twardym. Ja uważam, że to media takie jak TV, koncerny płytowe, wytwórnie filmowe powinni płacić za umieszczanie ich utworów w Internecie. Dlaczego? Po pierwsze jest to reklama ich produktów, po drugie wina za kopiowanie muzyki, filmów, gazet jest po ich stronie, niech robią produkty, których nie da się skopiować tak jak nie da się skopiować do Internetu obrazu na płótnie z osobistym podpisem artysty, samochodu, pralki, nagrywarki, skanera, jak się chce je mieć to trzeba je kupić. Produkowanie masowo kopii i czerpanie z nich ogromnych zysków a potem obarczanie za kopiowanie tych kopii innych jest chyba zwykłą hipokryzją. Coś tutaj jest postawione na głowie.
Szukanie winy u innych a nie u siebie jest cechą ludzi małych. Niestety, ponieważ żyjemy w takich czasach, gdzie prawo stanowią ludzie, którzy myślą tylko o swoich zyskach, no może jeszcze o zyskach tych, którzy finansowali im bilbordy wyborcze, ciągle będą trwały procesy dużych złodziei, przeciwko małym złodziejom. Tak się złożyło, że dzięki internetowi wszyscy staliśmy się złodziejami, a kto jeszcze niczego nie ukradł w Internecie, na pewno ukradł tylko jeszcze o tym nie wie. Tym sposobem Internet z każdego, kto do niego wejdzie zrobił przestępcę. Czy ktoś teraz zaprzeczy, że WWW to wymysł 666?
A artykuł o Internecie zaczął się tak niewinnie…

Inspiracją do napisania tego artykułu jest proces internautki, która została przyłapana za ściągnięcie kilkudziesięciu mp3, jej przestępstwo sąd USA wycenił na ponad milion dolarów.
A teraz pytanie za milion dolarów, kto zarabia miliony dolarów na Internecie?
Odpowiedź nie jest chyba taka trudna jak w milionerach? W Internecie miliony zarabiają Ci, którzy mają portale odwiedzane przez miliony. Ale największą kasę mają Ci, którzy dostarczają łącza internetowe do każdego internauty. Bardzo się dziwię, dlaczego oni nie chcą się dzielić swoimi milionami z właścicielami praw autorskich, utworów ściąganych przez płacących comiesięczny abonament za łącze internatów? Przecież gdyby nie można było ściągnąć informacji dostępnych w gazetach, książkach, filmów dostępnych w kinach, muzyki z koncertów, czy ktoś wykupiłby abonament na Internet? Gdyby tam nic nie było?
Reasumując Ktoś nas wszystkich robi w balona wmawiając nam, że jesteśmy złodziejami, gdy korzystamy z tego, za co tak naprawdę, co miesiąc płacimy. Abonament za Internet to kwota od 50 do 120 zł w zależności od szybkości łącza. Rocznie to kwota od 600 zł do 1400zł. Ile za tą kwotę można kupić Gazet? Książek? Płyt? Filmów? Myślę, że wystarczająco dużo, aby zaspokoić swoje potrzeby dotyczące informacji, kultury, rozrywki. A ile można za tę kwotę obejrzeć sztuk w Teatrze? Koncertów? Meczów? Też trochę. Skoro posądzają nas o złodziejstwo to może lepiej zrezygnujmy z Internetu, ciekawe, kto na tym najwięcej straci? Czy czasami nie ci, którzy robią nam internatom te wszystkie oskarżenia, procesy i straszą kryminałem?

niedziela, 5 lipca 2009

Seriale

W Polskiej telewizji seriale to główny trzon, który przyciąga przed ekrany większe rzesze widzów. Głównym czynnikiem przyciągającym przed ekrany jest kicz. Bracia Mroczkowie pomimo braku podstawowych zagadnień aktorskich cieszą się niezmierną popularnością. To samo tyczy się koleżanki z planu „M jak miłość” czyli K. Cichopek. Te wszystkie elementy składają się na przekonanie, że seriale są kiczowate jednakże co powoduje, iż widz dalej preferuje ten typ rozrywki?

Przede wszystkim widza cieszy to, że problemy wymyślane w Polskich serialach są na wyrost i często może powiedzieć „Oni mają gorzej ode mnie„. To powoduje, że widownia chętnie wczuwa się w rolę bohaterów. Koneksje pomiędzy poszczególnymi bohaterami ekranowymi są niekiedy tak zagmatwane, że przechodzi to na stronę zalet. Główną wadą naszych rodzimych produkcji wielko, jak i mało ekranowych jest brak kunsztu aktorskiego oraz fabuła, którą w skrócie można określić jako nijaką. Brak tej wyrazistości powoduje, że coraz więcej osób poszukuje filmów, seriali bardziej ambitnych. Niestety w Polsce jest to trudne dlatego należy zwrócić uwagę w kierunku Europy zachodniej jak i U.S.A. Również nie wolno zapominać o Rosji i krajach byłego związku radzieckiego jak Czechy czy Słowacja.

Co najczęściej wybierają ambitniejsi przedstawiciele kina?
Tutaj już w zależności od gustu trafiają się różne produkcje. Głównie zachód czołuje w produkcjach fantasy jak np. serial Legend of the Seeker lub emitowany przez polską telewizję Supernatural czyli nie z tego świata.

Polska jest na marginesie produkcji gatunku fantasy/sci-f. Przoduje zaś U.S.A, które może się pochwalić modnym ostatnio tematem wampirów jak Zmierzch czy True Blood. Problem z Polską jest taki, że widzowie nie są przyzwyczajeni do tego typu produkcji chociaż emitowany w niedzielę po południu Merlin na Polsacie może okazać się bardzo dobrym wyborem dla stacji gdyż wyniki oglądalności przewyższyły najśmielsze oczekiwania.

Wracając do poprzedniego wątku stacje telewizyjne zamiast kupować produkcje zagraniczne wolą produkować dalej swoje własne jak np. M jak miłość,Barwy szczęścia. Jednakże na tego typu procederze nie można dobrze wyjść jeśli będzie to dalej tak kiczowate kino. W związku z tym Polsat, który prowadzi politykę seriali zagranicznych wyjdzie na tym najlepiej. Pomimo tego, że posiada w swoim dorobku chyba najbardziej zepsute polskie produkcje jak Miodowe lata
http://www.webshock.com.pl/polskie-seriale-vs-seriale-zagraniczne/

sobota, 27 czerwca 2009

Pulp fiction


grafika fotolia
Motyw Biblijny w Pulp Fiction
autorem artykułu jest Przemysław Szczypczyk
W filmie Quentina Tarantino, którego był on zarówno reżyserem, autorem scenariusza jak i aktorem jest wiele różnorodnych wątków. Główna akcja filmu toczy się wokół pracy gangsterów w Los Angeles. Mamy w tym filmie zarówno próbę „ustawienia” walki bokserskiej, handel narkotykami, napady, ściąganie długu ale również życie prywatne gangsterów, na przykład epizod Vincenta Vegi (John Travolta) i Miii Walles (Uma Thurman). Trochę na uboczu, ale przez cały film ciągnie się wątek duchowych przeżyć i symboli.
Jules (Samuel L. Jackson), czarnoskóry gangster pracujący dla Marcellus’a Wallesa (Ving Rhames), bos lokalnej mafii przeżywa rozterki egzystencjalne. Ma on zwyczaj przed wykonaniem wyroku śmierci recytowania wersetu: Ezechiel 25:17, jakoby z Biblii, ale w rzeczywistości najprawdopodobniej z jakieś przypowieści ponieważ w pisanej wersji Biblii zarówno protestanckiej jak i katolickiej takich słów proroka Ezechiela nie ma. Zresztą jak się wydaje sens tych słów nie jest dla niego istotny ponieważ w filmie wypowiada je za każdym razem trochę inaczej, a poza tym dopiero na końcu filmu w scenie w kawiarni zaczyna się zastanowić nad ich znaczeniem. Wcześniej był to dla niego tylko „dobry tekst przed skasowaniem klienta”
Przełomem w postawie Jules’a staje się nieoczekiwane zakończenie „wizyty” wraz z Vincent’em u Breda i jego kumpli w celu odzyskania walizki ich szefa pana Walles’a. Mianowicie po zakończeniu egzekucji Breda i gościa leżącego na kanapie nieoczekiwanie z łazienki wyskakuje facet z wielkim pistoletem i strzela do gangsterów. Ku zdziwieniu wszystkich nie trafia, wygląda to tak jakby kule przeleciały przez nich nie robiąc im krzywdy, Jules uznaje to za cud, interwencie Boga, który zstąpił na ziemie i zatrzymał kule. Jest to dla niego znak, żeby wycofać się z branży, natomiast Vincent uznaje to za zwykły zbieg okoliczności, w dodatku zdążający się od czasu do czasu, przytacza historię policjantów, którym przydarzyło się coś podobnego. Od tej pory jednak Jules rozpamiętuje to zdarzenie. W końcowej scenie w barze dowiadujemy się, że Jules chce rozpocząć nowe życie „chodząc po świecie”. Brzmi to tak jakby chciał zostać prorokiem, gdyż mówi że przestanie to robić jak Bóg da mu kolejny znak.
Ciekawe jest, że Jules mówi że nie jada świniny (może symbol jego wiary, wiadomo przecież że żydzi i muzułmanie nie jedzą wieprzowiny), ponieważ uważa je to plugawe zwierzęta chociaż wcześniej dowiadujemy, że jest jaroszem, a więc nie powinien jeść mięsa w ogóle. A dowiadujemy się o tym przy okazji tego jak zjada hamburgera.
W innym miejscu filmu pojawia się ciekawy zbieg okoliczności mogący nasuwać na myśl kolejną boską interwencję, tym razem w celu dokonania zemsty i odkupienia win jednocześnie. Chodzi o scenę z lombardu Zeda gdzie Butch (Bruce Willis), który zdołał się uwolnić nie ucieka chociaż mógłby, ale postanawia uratować Marcellus’a, którego przecież przed chwilą chciał zabić. Do tego na półce lombardu można zauważyć neonowy napis KILLAN’S RED, ale część liter się nie świeci i w oczy rzuca się tylko KILL ED co po dodaniu litery Z, która jest przy kluczach trzymanych przez Butcha daje napis „zabij Zeda”. Butch ratuje więc Marcellus’a, uzyskując jego przebaczenie jednocześnie dokonując zemsty na Zedzie i Maynardzie.
Z Butchem wiąże się jeszcze inna ciekawa historia. Najważniejszą rzeczą dla niego jest złoty zegarek po dziadku i ojcu. Zegarek ten przeszedł niezwykłą drogę zanim trafił do Butcha. Można ten wątek traktować jako symbol wprowadzony przez Tarantino w celu podkreślenia w życiu roli przodków i pamięci o swojej przeszłości.
Wracając do jescze do historii z Zedem, jego motocykl na którym odjeżdża Butch nazywa się GRACE, czyli łaska. W każdym z rozdziałów łaska odgrywa szczególną rolę w relacjach między bohaterami. Przez zaniechanie i lekkomyślność Vincenta, Mia przedawkowała heroinę. Vince wie, że gdyby Marcellus się o tym dowiedział, zabiłby go. Mia obdarza go jednak łaską, obiecując, że nic nie powie. Z chwilą gdy Butch ratuje Wallace'a rąk gwałcicieli (choć wcale tego nie musiał robić), ten przebacza mu wszelkie winy (za które wcześniej wydał na niego wyrok śmierci) i pozwala odjechać na „Grace”. Jules i Vincent zostają opatrzeni łaską boską. Cud sprawia, że kule dosłownie przez nich przechodzą, przez co zostają ocaleni. Następstwa danej im łaski zachodzą w rozdziale trzecim, ciągu dalszym tego zajścia. Tak więc mamy motyw łaski, a chronologia sprawia, iż finałową sceną jest scena odkupienia swoich win w oczach Boga przez Julesa. Być może ten zabieg miał wskazać główne przesłanie filmu - odkupienie win, i najważniejszy aspekt - odkupienie win w oczach Boga. Zmianę, która zachodzi w Julesie, zejście na właściwą ścieżkę.
Motyw łaski wieńczy każdy z rozdziałów, z tymże wiąże się natomiast kolejny motyw - ocalenia. Butch ocalił Wallace'a, Vincent Mię, Jules parę rabusiów - Honey Bunny i Ringo. To właśnie ocalenie (miłosierdzie, troska, przebaczenie) implikuje łaskę. Kolejne rozdziały akcentują taką postawę i spontaniczne odruchy. Dzięki „pocięciu” i przetasowaniu scen, w każdym rozdziale otrzymujemy przypowieść o ocaleniu i przebaczeniu. Mniej więcej na każdą śmierć w filmie przypada jedno ocalenie. W filmie ginie siedem osób + jedna abstrakcyjna (bokser Floyd, zatłuczony przez Butcha na ringu) i jedna niepewna (Pokrak na smyczy w lombardzie). Giną Brett i jego dwóch kumpli, Marvin, Maynard i Zed oraz Vincent Vega. Ocaleni natomiast zostają Mia ocalona przez Vincenta, Marcellus ocalony prze Butcha, Honey Bunny i Ringo ocaleni przez Julesa, Vincent i Jules ocaleni przez Boga, przed gradem kul. Świadczyć to może o chęci wprowadzenia przez reżysera równowagi między śmiercią a ocaleniem, między dobrem a złem.
Najciekawszym jednak motywem w filmie jest tajemnica walizka Marcellus’a, którą odzyskują dla niego Julas i Vincent. Motyw walizki może być kluczem do całego filmu. Dlaczego jest on tak ciekawy? Tajemniczość, przez cały film tylko dwie osoby widzą jej zawartość – Vuncent i Pumpkin. Wśród wielu teorii na temat zawartości walizki, że jest tam złoto czy diamenty z wściekłych psów najciekawsza jest o duszy Marcellus’a. Co za tym przemawia? Po pierwsze zwróćmy uwagę na oślepiającą poświatę. Z chwilą otwarcia walizki przez Vincenta, ta pada na jego twarz, rzecz emanuje mocnym, jasnym światłem. Za drugim razem widzimy ją, w chwilę po tym, jak Brett zostaje zastrzelony, to z niego emanuje poświata, zupełnie jakby dusza uciekała z martwego ciała, zaraz po śmierci. Trzeci przypadek to rozmowa Butcha z Marcellus’em, na połowę twarzy Butcha pada światło, połowa znajduje się w cieniu. Marcellus wystawia rękę z pieniędzmi, za które „kupuje duszę” Butcha, bokser ma się podłożyć w trakcie walki, w chwili transakcji ręka i pieniądze emanują. Śledząc kolejne tropy natrafiamy na kod do walizki – 666 (symbol Szatana), który może symbolizować pakt z diabłem. Możemy zakładać, że Wallace spisał z diabłem cyrograf, zaprzedał duszę w zamian za nietykalność i bogactwo. Chciał jednak przechytrzyć diabła, wysyła dwóch gangsterów, aby ci odebrali jego duszę. W chwili jej przywrócenia, Wallace traci nietykalność (zostaje potrącony przez Butcha, zgwałcony przez Zeda) i bogactwo (Butch go zdradza i wygrywa), ale także odzyskuje sumienie (wydał wyrok śmierci na Butcha, ale potem już po odzyskaniu duszy ułaskawia go). Kolejny dowód to często prezentowany plaster na karku Marcellus’a - może to być rana, blizna po wyjęciu duszy z ciała, według legendy to właśnie tą drogą wyjmuje się duszę z ciała. Gdy natomiast Vincent otwiera walizkę jest oczarowany, gdy Pumpkin w restauracji spogląda do walizki, mówi: „Czy to jest to, co myślę?” (Jules twierdząco kiwa głową) Pumpkin po chwili dodaje: „to jest piękne”. Ponoć dusza ludzka jest właśnie czymś tak niewymownie pięknym, że w żaden sposób nie da się tego wyrazić. Dlatego widz nie ma okazji zajrzenia do walizki i widzi tylko jasność z niej emanującą. Wiadomo przecież, że ludzka dusza jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. Z drugiej strony nie musi to być dusza Marcellus’a, gdyż mając na uwadze doświadczenia wyniesione z „Harry Angel”, można też przyjąć, iż to sam Marcellus jest diabłem. W takiej sytuacji odbierałby po prostu to co do niego należy - zaprzedaną duszę człowieka, który chciał go przechytrzyć.
Prześledźmy jeszcze raz losy Julesa i Vincent’a. Okala ich opatrzność boska. Bóg chce im dać jeszcze jedną szansę, gdyż zbłądzili i zaprzedali duszę diabłu. Dlatego też kule przechodzą przez nich, za ich plecami widzimy dziury po kulach, oni nie są jednak nawet draśnięci. Po tym incydencie, lub cudzie, Jules wykorzystuje swoją szansę, nawraca się i odchodzi. Po tym jak rezygnuje ze „ścieżki ciemności” możemy przyjąć, że dochodzi do transakcji, dzięki której Jules odzyskuje duszę. „Ja coś kupuję”, Jules kupuje duszę od Ringo i Honey Bunny za 1500 dolarów. Tu nadchodzi rozwiązanie filmu. Vincent nie wierzy w cud i ingerencję Pana, nie wykorzystuje swojej szansy i ginie (choć był głównym bohaterem). Kolejnym dowodem na przytoczoną teorię są słowa wypowiadane przez Julesa: “Blessed is he who in the name of charity and good will shepherds the weak through the valley of darkness, for he is truly his brother's keeper and the finder of lost children” (Cytat z Ezahiela okazuje sie nad wyraz istotny). Znalazca zaginionych dzieci to Jules po odnalezieniu duszy swojego szefa, zaginione dziecko to Marcellus, który zbłądził, wchodząc w interesy z diabłem.
Tym sposobem z pozornie zwykłego choć trochę zakręconego filmu gangsterskiego wyłania się opowieść o duchowych przeżyciach amerykańskiego półświatka, pełna symboli i odniesień Biblijnych. Z drugiej strony jest to świetna komedia a tekstem podsumowującym może być zarówno Ezechiel 25:17 („Ścieżka sprawiedliwości wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności. Bo on jest stróżem brata twego i znalazcą zagubionych dzieci. I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie i na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci. I poznasz, że ja jestem Pan, kiedy wywrę na tobie swoją pomstę”), jak i inne słowa Samuela L. Jackson’a (Jules) odnośnie zawartości walizki: „When I looked inside, between scenes, I saw two lights and some batteries”
autor: Przemysław Szczypczyk; mgr kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w kierunkach Dzieje i kultura Bałkanów oraz Amerykanistyka. Właściciel i administrator sklepu internetowego www.activebrain.pl


--
www.activebrain.pl - odżywki i suplementy dla mózgu
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Michael Jackson dyskografia

Co na innych stronach

  • Chorwacja wczasy - Pomysł na wakacje – Chorwacja Autor: *Artelis - Artykuły Specjalne* Zastanawiasz się gdzie spędzić urlop? Nie masz żadnego pomysłu, gdzie w tym roku wyje...
    10 lat temu
  • Mamma Mia - Mamma Mia Polen wersion
    10 lat temu
  • styl prowansalski - Jak urządzić ogród w stylu prowansalskim? Autor: *MileMaison.pl* Gdy nadchodzą ciepłe dni, czas najchętniej spędza się na wolnym powietrzu. Ogród i tara...
    10 lat temu
  • Samsung Note N7000 - Telefon używam już drugi rok. Został zakupiony na Allegro za około 500zł czyli trzykrotnie mniej od ceny jaka miał w dniu premiery. Czy takie kupowanie tel...
    10 lat temu
  • Wenecja - Wszystkie kolory Wenecji. Autor: *Maciej Łukomski* Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie jak Wenecja. To miasto mostów, karnawału i zakochanych. Ni...
    10 lat temu
  • Solar Outside Lighting - The job of adding a bit of accent lighting to your backyard normally comes with complicated timing systems and annoying wiring. Who wants to dig up the yar...
    10 lat temu
  • Glass ideas for living rooms - With improvements in lifestyle choices glass has become a popular material for living room interiors. More and more customers are choosing glass for their ...
    10 lat temu